wtorek, 6 czerwca 2017

,,Demon" Łukasz Henel

   Demony minionej wojny wciąż budzą w nas niepokój i grozę. Wracając do cieni tamtych dni, nasza wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach, podsuwa nam obrazy okrucieństwa, barbarzyństwa, czyny tak dalece odległe od czynów ludzkich, że nie sposób się z nimi pogodzić.  Łukasz Henel  chętnie sięga po ową tematykę i snuje swoje opowieści z coraz większym rozmachem.  Wykorzystuje grozę rzeczywistych i wymyślonych zdarzeń, istniejącym wówczas postaciom rysuje własne biografie, wszystko to okraszając legendami  i tajemnicami. Wcześniej miałam przyjemność zapoznać się z jego twórczością w powieści ,,Podziemne Miasto” (pewnie pojawi się notka i na ten temat) i już tam bardzo mi się spodobało splatanie teraźniejszości z historią i dodawanie elementu nadprzyrodzonego. Daje to świetne doznania czytelnicze, aczkolwiek czegoś tam jeszcze brakowało. Natomiast tutaj zdecydowanie widać, że autor ewoluuje, robi postępy, sprawił, że zamiast spać późną nocą,  powtarzałam legendarne ,,jeszcze kilka stron”. 





   ,,Demon” to opowieść po części o niemieckim zbrodniarzu Hubertusie Strugholdzie – rzeczywistym lekarzu i naukowcu, który w czasie wojny prowadził badania nad wpływem areonautyki  na organizm człowieka. Po wojnie nie zdołano udowodnić jego win i wyjechał do USA, gdzie był cenionym  naukowcem, a jego badania znacznie przyczyniły się do amerykańskiego podboju kosmosu.  Nigdy nie przyznał się do zarzucanych mu zbrodni, nie zdradził też w którym miejscu dokładnie prowadził swój instytut w czasie wojny. Henel umieszcza  więc Strugholda w schronisku ,,Wilczyca” w okolicach Wałbrzycha i na tej podstawie buduje fascynującą opowieść.

   Pierwszy rozdział opisuje wstrząsającą masakrę, gdzie policjant Lamberg traci swoją rodzinę. Sceny są drastyczne, niepokojące, czytelnik pragnie natychmiast dowiedzieć się jaki zwyrodnialec może dokonać tak podłego czynu, zastanawia się jaka kara mogłaby powetować śmierć  tak wielu ofiar. Jednak autor przenosi nas wstecz i przedstawia kolejnego bohatera- Piołuna. Schorowanego i zmęczonego człowieka, który stracił sens życia, zatracił się w alkoholizmie, dopuścił do tego, że  odeszła od niego żona i córka.  Szukając jakiegoś zajęcia trafia do schroniska, w którym wszystko się zmieni. Znajduje w piwnicy pamiętnik Strugholda, poznaje również legendę powtarzaną przez okolicznych mieszkańców i powoli zaczyna dostrzegać, że rzeczywistość to nie tylko to, co możemy dostrzec, dotknąć i posmakować. Rzeczywistość stanowią też echa minionych dni, wydarzenia, które odcisnęły piętno na tym co teraz, a bajania wieśniaków to nie tylko strach przed niewiadomym.
   Lamberg i Piołun to główni bohaterowie powieści, ale spotkamy tu tez inne, ciekawe postacie, które w większości  wywołają u nas przyjazne odczucia- Plichta z ciekawym doświadczeniem i bagażem wspomnień o dziadku (bardzo istotnych zresztą dla całej historii). Proboszcz, który pomimo szczerych chęci i gorącego serca nie radzi sobie zbyt dobrze z obecną sytuacją. Policjanci, którzy wzbudzają sympatię i nawet uśmiech, a po tym co ich spotyka- smutek i żal. Nawet rodzina, którą Henel opisuje aby przedstawić pewne wydarzenie i zdaje się, że już do niej nie wróci, a jednak wraca, czym absolutnie mnie zaskoczył. Mnóstwo postaci, z jednoczesnym zachowaniem przestrzeni, nie odczuwamy natłoku, wszystko jest klarowne i czytelne.   Na brak doznań, demonicznych postaci, zjaw i zagadkowych zjawisk, wątków historycznych również nie można narzekać. Nie ma tu przeładowania, zbędnego rozpisywania się, a całość pięknie się ze sobą zazębia. Jest tu wszystko, czego potrzeba do dobrej lektury.

    Każdy kto był w górach, wie jak urocze mgły snujące się łagodnie  mogą szybko zmienić się w niepokojące kłębowisko wrogich cieni, kiedy mamy wrażenie, że wiatr nagle zaczyna wyć i zawodzić, a na linii drzew  dostrzegamy postacie, których jeszcze przed chwilą tam nie było. Gorączkowo przypominamy sobie o mitach zasłyszanych od miejscowych i mimo wszystko nasz krok przyspiesza. W takich właśnie okolicznościach autor snuję tą historię, sprawiając, że  niemal słyszymy chrzęst kamieni pod stopami, wycie hmmm….wilka? A także poruszony nie wiedzieć czyją ręką dzwon w cmentarnej kaplicy.  Prowadzi nas umiejętnie przez tajemnice i kiedy jesteśmy już absolutnie pewni, że wiemy co się wydarzy, następuje zwrot jakiego się nie spodziewamy. Dostajemy przestrogę, że ludzkie pragnienia mogą nas odrzeć z własnego jestestwa, że za żadną cenę nie powinniśmy pragnąć tego, co mógłby sprawić sam Bóg  i nigdy nie powinniśmy podążać za szeptami, które czasem słyszymy w środku nocy…

5 komentarzy:

  1. Kusi mnie nabyć czym prędzej (co niewątpliwie uczynię wraz z "Domem na wyrębach 2") ale trochę ciężko mi się powstrzymać w dobie tego, że tyle zacnych B-klas pojawia się w sprzedaży;D...
    Zupełnie serio, sądząc po opiniach to szykuje się absolutna topka roku. Nie spotkałem się jeszcze z opinią na minus:). W tym miesiącu niewątpliwie nabędę;).
    Pozdrawiam
    morrison/Dawid

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie Darda jeszcze z jedynką czeka, aż wstyd się przyznać ;)
      Co do samych dobrych opinii- trochę przewrotnie czekam, czego się dopatrzy recenzent, któremu się jednak nie spodoba :D

      Usuń
    2. Wczoraj dałem wpis na Twój blog i ledwo skończyłem i zamówiłem;)... No nie da rady się powstrzymać;)...
      W kolejce Demon u mnie będzie zapewne gdzieś daleko więc moja recenzja będzie gdzieś pod koniec życia;). Tym bardziej, że wstyd bo ja pomimo posiadania trzech poprzednich pozycji Pana Henela, nie czytałem jeszcze żadnej:/.
      Na Dardę jestem nagrzany jak piec bez termostatu;).
      Odnośnie recenzji to właśnie kończę czytać "Pełzającą". I wiesz co? Chyba brak mi jest słów aby opisać co tam się wyprawia;).

      Usuń
    3. Oj teraz taki wysyp fajnych tytułów, że człowiek bankrutuje. A na półkach też czeka sporo zaległości. Także wiem o czym mowa ;) ,,Pełzającą" na razie odpuściłam bo te biologiczno- helmintologiczne opowieści są trochę dalej na mojej liście. Ale wiadomo ,,na razie" :D

      Usuń
  2. To jest najbardziej uciążliwe - właśnie to nieustanne domawianie książek pomimo nieprzejednanej ilości nieprzeczytanych tytułów na półkach;). Nawet kiedy skończyłem pisać do Ciebie ostatnio do zamówienia poszedł "Dom na wyrębach", "Demon" i "Zły";). Szczególnie na "złego" czekam strasznie:). Mam nadzieję, że zepsuje mi głowę jak "Dziewczyna z sąsiedztwa";). Na dodatek ostatnio doszła mi "Droga do piekła" i jeszcze czekam na dwie pozycje z "Domu horroru"... Jak żyć Panie Premierze, jak żyć;)...? To kupowanie tych książek to na bank wina Tuska;D.

    OdpowiedzUsuń