środa, 16 listopada 2016

PocketBook Touch Lux 3

Dzisiaj o czytniku, czyli narzędziu, które każdy czytacz powinien poznać. Długo zostawałam sceptyczna. Jak to, czytać i nie wąchać stron, nie dotykać pożółkłego papieru, nie czuć okładki pod palcami? No cóż tego z czytnikiem nie zrobimy, ale w drugą stronę- z książką nie zrobimy tego co możemy wyprawiać z czytnikiem. Serio. I zaraz Wam o tym opowiem.
Najpierw były plany i marzenia. Szukałam o co chodzi w tym ustrojstwie, jak to wygląda, które są lepsze, jak się sprawują. Ale nic nie da nam takiego odczucia, jakiego sami doznamy. Kiedy natknęłam się na propozycję Legimi  nie zastanawiałam się zbyt długo. Oferta ,,czytnik za złotówkę i ebooki bez limitu"- no nad czym się zastanawiać? Etap zamawiania jest bardzo prosty, trzeba tylko mieć ważną kartę, z której co miesiąc będzie pobierana opłata abonamentowa.
Trochę się naczekałam na swoją przesyłkę. Jakby przez Chiny szła. O Nową Zelandię zahaczając. W końcu zadzwoniłam na infolinię. Obsługa bardzo miła i rzeczowa. Okazało się, że przesyłka została zaznaczona jako nadana ale jakoś tak się złożyło, że została nie wysłana. No zdarza się. Każdy się może pomylić. Za utrudnienie przedłużono mi darmowy okres o kolejne dwa tygodnie. Bo ten pierwszy miesiąc mamy zupełnie za darmochę. I w ogóle to koniecznie sobie sprawdżcie tą ofertę bo chwyta za serce jak nocne strachy.





O parametrach technicznych to ja się nie będę rozpisywać. Bo to, że ma wejście na dodatkową kartę, wifi i 256 MB ramu to można w instrukcji wyczytać, poza tym nie lubię tego bełkotu. To co mi się spodobało to jego wielkość- 6 cali to właściwie mikrusek, ale na moje potrzeby- idealny. Do tego cieniutki, w torebce wpasowuje się idealnie między notesami. I nie muszę targać tomiszcza, żeby poczytać. No to co? Odpalamy eleganta.
Kolejne miłe zaskoczenie. Przyzwyczajeni do gładziutkich powierzchni na wyświetlaczach smartfonów i tabletów, zobaczymy ogromną różnicę jaką daje E Ink Carta. No nie jest to do końca faktura papieru, ale jakże inna od tych tradycyjnych! Fajna sprawa.
Żeby móc czytać wybrane pozycje musimy to niestety zrobić z poziomu telefonu (dostępna aplikacja działa bez zarzutu, dodatkowo można słuchać audibooków), komputera bądź tableta (nie testowałam). Dopiero teraz możemy wejść na swoje konto Legimi na czytniku i tutaj zsynchronizować półkę z naszymi książkami. Trzy sekundy i tadam! Czytamy! Słuchajcie czarodzieje - to jest rewelacja! Możemy w trakcie czytania prowadzić notatki, korzystać ze słownika, ustawiać jasność i wygląd strony oraz czcionkę. Możemy też zalogować się w ReadRate i używając portali społecznościowych publikować to, co akurat czytamy- cytat, tytuł lub ocenę książki.
Przez pierwsze dni mojego zaczytania sprawdzałam możliwości sprzętu na wszystkie sposoby. Znacie ten moment kiedy jest chłodno, leżycie pod kocykiem, a łapki marzną i mdleją od trzymania ksiąki? No to z czytnikiem jest taki myk, że leżycie sobie zakryci po brodę, Wasz elektroniczny przyjaciel elegancko spoczywa oparty o wasze kolana i tylko czasem trzeba zrobić ,,pyk" paluszkiem, żeby przeskoczyć stronę. Rewelacja.
Uwielbiam czytać przy jedzeniu. Nie, to nie prawda, że to nie eleganckie. Jeśli czytam z kimś kto robi to samo lub spożywam sama- to przepraszam bardzo ale dlaczego to ma być nieeleganckie? Nieeleganckie jest to, że muszę sobie tą książkę przyciskać bo mi się zamyka. A ja w tym czasie chcę mieć wolne ręce bo spożywam, więc sztućce w nich trzymam. No więc co? No bach, czytniczek przed talerzyk i leży. Żadnego zamykania.
Kolejne miejsce do czytania to wanna. No tu, znając moje szczęście do nieszczęść to jednak jeszcze nie testowałam. Dodatkowo obawiam się, że para i wysoka temperatura to nie jest dobre dla elektroniki. Gdyby ktoś jednak testował- prosimy o spostrzeżenia.
No i  w kuchni. Przy gotowaniu zupy, smażenia naleśników. Gdy stoimy przy garach i tak jakoś nieporęcznie jednak trzymać książkę. A Pocket sobie poleży wdzięcznie obok na blacie i możemy zagłębiać się w lekturze. Oby tylko obiadu nie spalić. Nie to żeby mi się zdarzyło. Nie ważne  zresztą. Nie o tym.
I  jeszcze w podróży, albo czekając na autobus, albo w kolejce na poczcie. No wszędzie tam, gdzie na upartego i papierowa wersja da radę. Ale czasem bywa po prostu kłopotliwa. Ja najbardziej lubię tą przestrzeń jaką zyskałam w torbie. Och, ile tam teraz można dodatkowych zapychaczy wcisnąć!
A nocą, czytacie? Najpierww wyleźć z ciepłych pościeli zapalać światło. Albo gaszenie bo mężu chce spać, a tu kolejna ciekawa scena. Z nowym przyjacielem światło nie jest problemem. Po prostu odpalasz i czytasz. Co najwyżej poziom jasności sobie zmienisz. I żadna bezsenna noc już nie jest straszna.
To jak, zachęciłąm Was? Podzielicie się swoimi uwagami?
Dodam jeszcze, że obsługa jest bardzo prosta i intuicyjna. Jedyne co może na początku denerwować to zupełnie inny poziom działania wyświetlacza. To nie tablet, gdzie wszystko dzieje się od razu. Tutaj jednak ten czas jest zauważalnie dłuższy, wprowadzanie tekstu też jest mozolniejsze. PocketBook ma również wbudowaną przeglądarkę internetową, ale wierzcie mi. Nie chcecie z niej korzystać. To samo z grami- szachy, pasjans czy sudoku. Ja nie używam. Może ktoś jest fanem takich dodatków, dla mnie są zupełnie zbędne. No i ich działanie też jest zupełnie inne niż te ,,tabletowe" .
Korzystam głównie z oferty Legimi, i przez nią ściągam i czytam. Nie umiem zatem powiedzieć jak czytnik współpracuje z innymi, podobnymi serwisami. Żeby natomiat nie było tak do końca słodkopierdząco to opowiem o wczorajszym koszmarze.
Wieczorem zasiadam do lektury a tu katastrofa. Padło coś, czytnik nie chce się synchronizować, nie mogę dostać się do książek. Zimny pot mnie oblał, pół nocy walczyłam, szukałam w sieci informacji. Spać mi się odechciało na dobre. Powiem szczerze- byłam bliska łez i obłędu. Już widziałam oczami wyobraźni jak radośnie sobie płacę abonament, a dalej popylam książki na telefonie. No zmora taka mnie dusiła do rana. Po obudzeniu, wiadro kawy. Myślę sobie, o brachu. Tak łatwo to ja Ci skonać nie dam. Po konsultacji na stronie Legimi okazało się, że to błąd systemu operacyjnego. I nie tylko ja spędziłam bezsenną noc! Jest rada. Przywracanie ustawień fabrycznych. No jest to kłopotliwe ale pozostaje czekać, że dotrzymają słowa i problem zniknie. Po przeprowadzeniu tej operacji i ponownej synchronizacji, wszystko znowu działa jak należy.
Póki co- ja jestem absolutnie zauroczona do tego stopnia, że chyba nadam swojemu Pocketowi imię.

3 komentarze:

  1. Haha widzę że my obie wariatki �� ja wczoraj stwierdziłam że ciągle powtarzać "mój czytnik" "pocketbok" itd jest jakoś tak.... Nie tego. Także aktualnie mój nowy przyjaciel od serca to Leon �� ❤️

    OdpowiedzUsuń
  2. Och wczoraj w pociągu spisał się wybornie!

    OdpowiedzUsuń